Archiwa miesięczne: kwiecień 2008

Lubię wszelkie krótkie i dalsze wycieczki. Wszelkie “bycie” poza swoimi miejscem zamieszkania…

Haa jakbym sam sobie przeczył. Bo ciągle jestem przykłuty do komputera. Tak fotografia, wyszła z ciemni i rozpanoszyła sie po dyskach twardych komputerów. Ja się z tego nawet cieszę, jest czysto, nie walcze już z kurzem na negatywie podczas naświetlania papieru fotograficznego. Nie przechowuje chemii, w domu nikt nie narzeka. Wreszcie odbitki kolorowe dostaje takie jak chce, a nie takie jakie widzi się operatorowi laba -no jest git, hehehe.

No ale zabrakło intymności, oczekiwania na powstawanie obrazu, szacunku do czasu i strachu przed światłem niechcianym (!). Kto pamięta zmagania w ciemności z negatywem by nawinąć go precyzyjnie na szpule z koreksu? Aaaaaaa czasem ogarniała nie-moc, szczególnie, że trzymało się w ręku coś niewiadomego, z czym wiązało się wielkie nadzieje na nowe piękne fotografie.

Tak to były wspaniałe czasy :)

Ale na wycieczki dalej jeżdźe :)

Zbiornik wodny na górze Żar koło Żywca.

o tak, przypomniał.

Ostatnio nachodzi mnie potrzeba napisania czegoś w tym miejscu. Przez ostatnie miesiące wydawało mi sie, że brakuje mi kompletnie czasu na prowadzenie tutaj wpisów. Ale chcę to zmienić.

Z drugiej strony mało istotne dotychczasowe wpisy jednak są moją częścią i nawet miło sie czyta o tym co robiłem, jak myślałem i czułem w określonym czasie w przeszłości ;)

……………….